czwartek, 2 lipca 2015

Pierwsza wyprawa czyli Kazimierz Dolny

W sierpniu 2014 stałam się szczęśliwą posiadaczką Rometa K125.
Po dwóch tygodniach wyjeżdżania kolein między drzewami w ogrodzie i rycia w piachu w lesie wreszcie  weszła w życie ustawa pozwalając na jazdę na kat B motocyklem do 125 cm3 pojemności. Mogłam wyjechać na drogę publiczną. Z każdym dniem  Romet i ja docieraliśmy się na wzajem.
A ja nabierałam odwagi... pierwsza wyprawa "na miasto" skończyła się lekkim zmoknięciem. Burza nie miał kiedy  nadciągnąć.

No i w końcu nadszedł czas na pierwszy wypad.
Zabukowaliśmy miejsca w Kazimierzu Dolnym i w sobotę  13 września rano ruszyliśmy.

Wybraliśmy malowniczą znaną nam trasę przez Warkę, Pionki, Zwoleń i Janowiec.
Lekko ugotowani  dotarliśmy do hotelu. 

Spacer po Kazimierzu i wieczorem relaks w hotelowym SPA.

A rano.. cóż... jak młodzi rodzice uciekną od dzieci korzystając z najwspanialszej instytucji  -BABCI  to mogąc spać w opór- budzą się o szóstej rano... a do śniadania  dwie godziny... :-)

A na śniadaniu jakby nas kto gonił. Zjadaliśmy wszystko ekspresowo i fru.. do  domu.  Do dzieci.
Zahaczyliśmy w drodze powrotnej o zamek w Janowcu, gdzie zaopatrzyliśmy się w miecze i tarcze dla chłopców i "uzbrojeni" już w porze obiadowej  byliśmy w domu. Mimo że krótka to wyprawa udana. Janowiec piękny, a i sama trasa sprawiła nam frajdę.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz