czwartek, 16 lipca 2015

VIII zlot miłośników Rometa w Serpelicach 26-28 czerwca 2015- dzień drugi (do śniadania)

Dzień drugi

Po wyjątkowo krótkiej nocy zaczął się pięknie drugi dzień zlotu. Wyczłapałam się z domku w kierunku prysznica gdzie w samotności (kolejny plus bycia jedyną dziewczyna na zlocie) mogłam korzystać z natrysków.  Koło naszego domku kwitło już od piątej życie towarzyskie właściwie  Mnichowi na głowie który rozbił się koło domku  kuchennego, który został zaanektowany przez Igora jako baza noclegowa.
Maćko Diesel z samego rana rozebrał swój motor praktycznie do ramy. Rach ciach i już bo coś mu brzęczało... oczywiście jak zwykle  wszelkie dłubanie odbywa się w asyście  fachowych spojrzeń.


 

 
A Igor udostępnił swój  "zbokowóz" chętnym do  spróbowania jazdy z koszem. Josyp  poszedł na pierwszy ogień. Pod bacznym spojrzeniem Igora i przy aplauzie zgromadzonej publiczności. Tylko chyba Mnich nie był zbyt szczęśliwy bo praktycznie jeździli mu po głowie... ale dzielnie trwał w namiocie.







Nie zabrakło kolejnych chętnych -3pstrzy  zaryzykował


 Gryf zajął miejsce strategiczne podgląda Maćka i ma idelany widok na wyczyny  "zbokowozu"


Kolejnym śmiałkiem był Maćko- wyczuciem maszyny niczym nie ustępował Igorowi...  


  A Mich  ciągle usiłuje spać 

  Rano za zlot dotarł romm a Mnich śpi .



 A Maćko ma coraz większą rzeszę kibicujących.  

Poranny rzut oka nasze piękne maszyny



  Igor robi pokazową rundę jazdy .





No i końcówka  plenerowego  przeglądu - wymiana oleju. I tu zaczęły się dyskusje o rodzajach  olei, o tym czy jest sens stosować specjalne motocyklowe, ile to kilometrów można przejechać, co ile zmieniać i czy klei się to sprzęgło czy nie...










Typowa scenka -jeden pracuje a reszta stoi i patrzy się mu na ręce :-)  



W tak zwanym międzyczasie kilka osób wybrało się na poszukiwanie sklepu w celu  zakupienia  kawy i czegoś do przetrwania do godziny 9:00- czyli śniadania.


  A wokół Maćka tłumek  się zagęszcza...






Nawet "wyspany" Mnich  przygląda się poczynaniom Maćka- chyba wszystkich fascynowała sprawność i szybkość z jaką  rozbierał , składał itd.




 Powoli wszyscy  wstają i zbierają w sobie .. .w końcu przed nami cały ciekawy dzień.




 I znów  zaczynają się rozmowy, porady, podpowiedzi, uwagi, pomysły.... natychmiast ci bardziej doświadczeni są anektowani przez świeżych - rzuć okiem, poradź, opowiedz... 



Z kąpielą nie można było zwlekać - ciepła woda była pod natryskami tylko do 10:00 :-)


 Wymiany opinii- konsultacje nad motorem Marcina















Igor czym by nie jechał - wzbudza ogólne zainteresowanie  na Marcinowym R125  oczywiście też



Szybka dygresja o dietach ... 


Poranne rozmowy - jak zwykle pod naszym domkiem 







I znów podziwianie "zbokowozu" Romm wyjątkowo zainteresowany bo jak się  okazało po zlocie Igor montował mu kosz.



 zadumany Jacek (jacek3miasto)


Uśmiechnięty Josyp

Explo997 jeszcze nie wie co go czeka 




 Obowiązkowe wspólne "focie"















Mnich nadrabia zaległości z wczorajszego dnia i ogląda  przyczepkę Indianera





No i dobry humor nas nie opuszcza 







Maćko i Igor w żywiole















Nie tylko Macko i Igor dłubią.. . tomwoo z Ryśkiem pochyleni nad Ogarem Caffe











Niektóre maszyny  nocowały w komfortowych warunkach 




W końcu nadeszła godzina 9:00 i można było ruszyć do  "właściwego"  budynku  ośrodka OSTOJA na śniadanie.




Jeszcze zanim podano szwedzki stół Adaś z Mnichem uzupełnili swoją wiedzę o butach na motor. Już po raz któryś wniosek z tych rozmów nasuwa się jedne- sklepy z odzieżą roboczą i sprzętem BHP to jest właściwe miejsce na zakupy.


Jedzenie było dobre chociaż żurkowi zabrakło wyrazu ... jedyne czego zabrakło to kawy i herbaty- bo to coś co było słomkowe w odcieniu herbata na pewno nie było (na jeden ok litrowy dzbanek wrzątku  jedna saszetka  herbaty - na oko saga- a kawy nie dali wcale) .


Po śniadaniu ból głowy z niewyspania dał o sobie znać. Zdrzemnęłam się chwilkę bo wyjazd na objazdówkę planowany był na 11:00.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz