Dzień drugi
Po wyjątkowo krótkiej nocy zaczął się pięknie drugi dzień zlotu. Wyczłapałam się z domku w kierunku prysznica gdzie w samotności (kolejny plus bycia jedyną dziewczyna na zlocie) mogłam korzystać z natrysków. Koło naszego domku kwitło już od piątej życie towarzyskie właściwie Mnichowi na głowie który rozbił się koło domku kuchennego, który został zaanektowany przez Igora jako baza noclegowa.
Maćko Diesel z samego rana rozebrał swój motor praktycznie do ramy. Rach ciach i już bo coś mu brzęczało... oczywiście jak zwykle wszelkie dłubanie odbywa się w asyście fachowych spojrzeń.

A Igor udostępnił swój "zbokowóz" chętnym do spróbowania jazdy z koszem. Josyp poszedł na pierwszy ogień. Pod bacznym spojrzeniem Igora i przy aplauzie zgromadzonej publiczności. Tylko chyba Mnich nie był zbyt szczęśliwy bo praktycznie jeździli mu po głowie... ale dzielnie trwał w namiocie.
No i końcówka plenerowego przeglądu - wymiana oleju. I tu zaczęły się dyskusje o rodzajach olei, o tym czy jest sens stosować specjalne motocyklowe, ile to kilometrów można przejechać, co ile zmieniać i czy klei się to sprzęgło czy nie...
Nawet "wyspany" Mnich przygląda się poczynaniom Maćka- chyba wszystkich fascynowała sprawność i szybkość z jaką rozbierał , składał itd.
Powoli wszyscy wstają i zbierają w sobie .. .w końcu przed nami cały ciekawy dzień.
Wymiany opinii- konsultacje nad motorem Marcina

Igor czym by nie jechał - wzbudza ogólne zainteresowanie na Marcinowym R125 oczywiście też
Szybka dygresja o dietach ...
Poranne rozmowy - jak zwykle pod naszym domkiem
I znów podziwianie "zbokowozu" Romm wyjątkowo zainteresowany bo jak się okazało po zlocie Igor montował mu kosz.
zadumany Jacek (jacek3miasto)
Uśmiechnięty Josyp
Explo997 jeszcze nie wie co go czeka
Obowiązkowe wspólne "focie"
Mnich nadrabia zaległości z wczorajszego dnia i ogląda przyczepkę Indianera
No i dobry humor nas nie opuszcza
Maćko i Igor w żywiole
Nie tylko Macko i Igor dłubią.. . tomwoo z Ryśkiem pochyleni nad Ogarem Caffe
Niektóre maszyny nocowały w komfortowych warunkach
Jeszcze zanim podano szwedzki stół Adaś z Mnichem uzupełnili swoją wiedzę o butach na motor. Już po raz któryś wniosek z tych rozmów nasuwa się jedne- sklepy z odzieżą roboczą i sprzętem BHP to jest właściwe miejsce na zakupy.
Jedzenie było dobre chociaż żurkowi zabrakło wyrazu ... jedyne czego zabrakło to kawy i herbaty- bo to coś co było słomkowe w odcieniu herbata na pewno nie było (na jeden ok litrowy dzbanek wrzątku jedna saszetka herbaty - na oko saga- a kawy nie dali wcale) .
Po śniadaniu ból głowy z niewyspania dał o sobie znać. Zdrzemnęłam się chwilkę bo wyjazd na objazdówkę planowany był na 11:00.
Maćko Diesel z samego rana rozebrał swój motor praktycznie do ramy. Rach ciach i już bo coś mu brzęczało... oczywiście jak zwykle wszelkie dłubanie odbywa się w asyście fachowych spojrzeń.
A Igor udostępnił swój "zbokowóz" chętnym do spróbowania jazdy z koszem. Josyp poszedł na pierwszy ogień. Pod bacznym spojrzeniem Igora i przy aplauzie zgromadzonej publiczności. Tylko chyba Mnich nie był zbyt szczęśliwy bo praktycznie jeździli mu po głowie... ale dzielnie trwał w namiocie.
Nie zabrakło kolejnych chętnych -3pstrzy zaryzykował
Gryf zajął miejsce strategiczne podgląda Maćka i ma idelany widok na wyczyny "zbokowozu"
Kolejnym śmiałkiem był Maćko- wyczuciem maszyny niczym nie ustępował Igorowi...
A Mich ciągle usiłuje spać
Rano za zlot dotarł romm a Mnich śpi .
A Maćko ma coraz większą rzeszę kibicujących.
Poranny rzut oka nasze piękne maszyny
Igor robi pokazową rundę jazdy .
No i końcówka plenerowego przeglądu - wymiana oleju. I tu zaczęły się dyskusje o rodzajach olei, o tym czy jest sens stosować specjalne motocyklowe, ile to kilometrów można przejechać, co ile zmieniać i czy klei się to sprzęgło czy nie...
Typowa scenka -jeden pracuje a reszta stoi i patrzy się mu na ręce :-)
W tak zwanym międzyczasie kilka osób wybrało się na poszukiwanie sklepu w celu zakupienia kawy i czegoś do przetrwania do godziny 9:00- czyli śniadania.
A wokół Maćka tłumek się zagęszcza...
Nawet "wyspany" Mnich przygląda się poczynaniom Maćka- chyba wszystkich fascynowała sprawność i szybkość z jaką rozbierał , składał itd.
I znów zaczynają się rozmowy, porady, podpowiedzi, uwagi, pomysły.... natychmiast ci bardziej doświadczeni są anektowani przez świeżych - rzuć okiem, poradź, opowiedz...
Z kąpielą nie można było zwlekać - ciepła woda była pod natryskami tylko do 10:00 :-)
Wymiany opinii- konsultacje nad motorem Marcina
Igor czym by nie jechał - wzbudza ogólne zainteresowanie na Marcinowym R125 oczywiście też
Szybka dygresja o dietach ...
Poranne rozmowy - jak zwykle pod naszym domkiem
I znów podziwianie "zbokowozu" Romm wyjątkowo zainteresowany bo jak się okazało po zlocie Igor montował mu kosz.
zadumany Jacek (jacek3miasto)
Uśmiechnięty Josyp
Explo997 jeszcze nie wie co go czeka
Obowiązkowe wspólne "focie"
Mnich nadrabia zaległości z wczorajszego dnia i ogląda przyczepkę Indianera
No i dobry humor nas nie opuszcza
Maćko i Igor w żywiole
Nie tylko Macko i Igor dłubią.. . tomwoo z Ryśkiem pochyleni nad Ogarem Caffe
Niektóre maszyny nocowały w komfortowych warunkach
W końcu nadeszła godzina 9:00 i można było ruszyć do "właściwego" budynku ośrodka OSTOJA na śniadanie.
Jeszcze zanim podano szwedzki stół Adaś z Mnichem uzupełnili swoją wiedzę o butach na motor. Już po raz któryś wniosek z tych rozmów nasuwa się jedne- sklepy z odzieżą roboczą i sprzętem BHP to jest właściwe miejsce na zakupy.
Jedzenie było dobre chociaż żurkowi zabrakło wyrazu ... jedyne czego zabrakło to kawy i herbaty- bo to coś co było słomkowe w odcieniu herbata na pewno nie było (na jeden ok litrowy dzbanek wrzątku jedna saszetka herbaty - na oko saga- a kawy nie dali wcale) .
Po śniadaniu ból głowy z niewyspania dał o sobie znać. Zdrzemnęłam się chwilkę bo wyjazd na objazdówkę planowany był na 11:00.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz