Pewnego gorącego piątku po Bożym Ciele postanowiliśmy korzystając z obecności Babci wypuścić się na dłuższy wypad, zwłaszcza że zbliżał się zlot miłośników Rometów w Serpelicach a mężowskie R125 potrzebowało jeszcze kilometrów do dotarcia.
Wybraliśmy się na początek do Ossowa na miejsce bitwy z 1920 roku.
Ossów - miejsce śmierci księdza Skorupki
mężowskie R125 i moje K125
Kaplica i miejsce pochówku poległych w 1920r.
Jeszcze przed wyjazdem z domu zgadaliśmy się z kolegą że chętnie by się z nami
spotkał .Więc ruszyliśmy z Ossowa do Nieporętu. Tam po chłodzeniu się w
cieniu doczekaliśmy się kompana. Ruszyliśmy na mały objazd np. Tama w
Dębem.
W trakcie objazdu odezwał się kolejny znajomy chętny na chwilkę jazdy w naszym towarzystwie. Mieliśmy się spotkać w Legionowie. Po drodze stuknął w moim K pierwszy tysiąc.
Konsylium sprawdza odczyt licznika.
No jakby nie patrzeć tysiąc.
Z czwartym kompanem zrobiliśmy jeszcze kilka kilometrów. Odwiedzając pole golfowe w Rajszewie. W Legionowie rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę.
Trasa wyniosła nam 200 km a zajęła 10 godzin. Ale więcej w niej było postojów niż jazdy. Co odczułam następnego dnia kiedy dopiero dało o sobie przegrzanie... ale bez dramatów. Dużo wody, chłód i tabletka na ból głowy wystarczyły. Przyjemność z jazdy była znacznie większa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz