czwartek, 2 lipca 2015

Spontan czerwcowy

Pewnego gorącego  piątku  po Bożym Ciele postanowiliśmy  korzystając z obecności Babci wypuścić się na dłuższy wypad, zwłaszcza że zbliżał się zlot miłośników Rometów w Serpelicach a mężowskie R125 potrzebowało jeszcze kilometrów do dotarcia.

Wybraliśmy się na początek do Ossowa na miejsce bitwy z 1920 roku.
Ossów -  miejsce śmierci księdza Skorupki


mężowskie R125 i  moje K125





 Kaplica i miejsce pochówku poległych w 1920r.


Jeszcze przed wyjazdem z domu zgadaliśmy się z kolegą że chętnie by się z nami spotkał .Więc ruszyliśmy z Ossowa do Nieporętu. Tam po chłodzeniu  się w cieniu doczekaliśmy się  kompana. Ruszyliśmy na mały objazd np.  Tama w Dębem.



W trakcie objazdu odezwał się kolejny znajomy chętny na chwilkę jazdy w naszym towarzystwie. Mieliśmy się spotkać w Legionowie.   Po drodze  stuknął w moim  K pierwszy tysiąc.


Konsylium sprawdza odczyt licznika.
No jakby nie patrzeć tysiąc.


Z czwartym kompanem  zrobiliśmy  jeszcze  kilka kilometrów. Odwiedzając  pole golfowe w Rajszewie. W Legionowie rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. 

Trasa wyniosła nam 200 km a zajęła 10 godzin. Ale więcej w niej było postojów niż jazdy. Co odczułam następnego dnia kiedy dopiero dało o  sobie  przegrzanie... ale bez dramatów. Dużo wody, chłód i tabletka na ból głowy wystarczyły.  Przyjemność z jazdy była znacznie większa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz