poniedziałek, 24 lipca 2017

Ognisko sezon II 22-24 lipca 2016

ledwo ochłonęły emocje po spotkaniu w Lubszy a my już w ferworze przygotowań do ogniska u nas. Jak zwykle kilka osób zawitało już w piątek wieczorem więc sobotni poranek zaczynamy śniadankiem.


A koło południa zaczynają się już pojawiać coraz to nowe osoby.







Stefcio pilnuje bramy.


Bruus szykuje sobie nocleg.


I oczywiście  trzeba  coś podłubać



Pojawia sie Engine





Obowiązkowe krążenie pomiędzy motorami, dyskusje








Ognisko w tel sie tli... biesiadnie się zaczyna



Moja gitara po latach leniwego wiszenia na ścianie trafiła w ręce Bruusa



Bób zawsze znajdzie amatorów







jdarecki

Bruus


Ryjek



Igor  już coś testuje, sprawdza

 Majka

 Tomek









  Marcin Galicki - wyspany pojawił się




 Igor po drodze zalał jakiegoś paskudnego paliwa i bawił się w filtrowanie zawartości baku i czyszczenie gaźnika, paskudna zawiesina która miała być paliwem dała sie bez szwanku dla silnika  usunąć





 Dojechał DarekRajder

  i Grzegorz





A w tle kociołek perkocze








  Majka obłaskawia Szkodę


  a chłopcy ganiają












 Obowiązkowe przymiarki do różnych motocykli


I szybki test czy czyszczenie pomogło

Ja tez znalazłam chwilę oddechu








Engine testuje się jako  kierowca zbokowozu









 Tym razem zainwestowaliśmy w Toi Toi




A motorów przybywa


Romm jako dyżurny zaopatrzeniowiec co chwila gna po coś do sklepu




 Bruus lekko zwisa w drodze po kolejną  butelczynkę
  z zatopionym kłoskiem


DarekRajder z Igorem prowadza zacięte dysputy o życiu w cieniu papierówki





Zdjęcie na życzenie-  Bilbo nie chciał pozować




















Namiotowe miasteczko sie rozrasta w części sypialnej ogrodu






Mnich dotarł puszką ale żeby nie było z silnikiem od rometa w bagażniku



Przybywa tez najmłodszy uczestnik naszego spotkania, rezolutny półroczny Tomuś który oczarował moją Teściową

  Oczarował Darka





A sam podziwiał motocykle (R125)





I zaprzyjaźniał się z Fridą i Bilbem


  
wraz ze zbliżającym się zmierzchem  zniknął Tomek i Tedde








Michał testował czy  aby nie porzucić szybowców na rzecz motocykla (ADV)







Małe paluszki




Mnich i Bruus dbali o  muzyczną oprawę spotkania









I kiedy juz nikogo sie nie spodziewaliśmy zadzwonili z drogi  Zipp Raven z obstawą że stoją gdzieś , asfalt im sie skończył, ze jakaś kapliczka...  szybko poprowadziłam i po chwili zajechali.





Teraz Krzysiek wziął sie za gitarę a na drugiej Mnich































Po pełnym miłych rozmów i śpiewów wieczorze nadszedł kolejny ranek












Poranne dłubanko przy motorach





Trzeba obejrzeć te sprzęty które dojechały po  ciemku























Trzeba rozwiązać jakiś problem techniczny... przed śniadaniem jeszcze




i powoli zaczyna sie rozjeżdżanie

pakowanie






Składanie namiotów











i pożegnania...












I tak jeden po drugim motocykle gości  opuszczają nasze podwórko... pozostaje cisza i pustka. Do następnego spotkania .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz