Po Biskupicach przyszedł czas na rozpoczęcie sezonu ogniskowego... Uznaliśmy że termin 27-29 maja będzie optymalny i poszło ogłoszenie.
W piątek ogniskowy wracam koło południa do domu z zaopatrzeniem i widzę "obce"nogi pomagające Darkowi w rozstawianiu namiotu... właścicielami nóg (tylko tyle widziałam zza drzew) okazał się Romm. Chłopcy złożyli prawie cały stelaż i stali z jedną rurką która do miejsca, które im zostało nie pasowała, stali zastanawiali się, głowili a ja tylko spytałam czy zerknęli w instrukcje... "nie bo nie ma". Nie ma może oddzielnej karteczki ale wiedząc z doświadczenia że stelaż to enigma narysowałam schemat na opakowaniu-. Oczywiście cały stelaż był nie tak złożony i cała praca od nowa...
Kiedy namiot stanął zniknęłam w kuchni przygotowywać to i owo.
W piątek po południu zjechał poznany w Biskupicach Coyotus z synem Tomkiem i głuchoniemym bratem Pawłem. Już w Biskupicach wywarli dobre wrażenie ale przy spotkaniu kameralnym zyskali jeszcze więcej.
Jedyny problem to komunikacja z Pawłem ale Artur doskonale spełnia się w roli tłumacza, a że robi to całe życie dzieje się to automatycznie. Chłopcy przyjechali skuterkami, Coyotus objuczony paczkami, rulonami itp, a Paweł luzak bo przyjechał z przyczepką zrobioną z samochodowego bagażnika dachowego. Rewelacja.
Wieczorem Romm uciekł do domu (nie ma to jak własne łóżeczko) w drodze powrotnej dopadła go burza... zlała do suchej nitki. Tak że w sobotę dotarł dość późno jak na Romka bo się suszył.
Skutery Coyotusa i jego brata. Pawłowa przyczepka świetnie sie prezentuje.
Podziwianie przyczepki, jej rozwiązań technicznych
Wieczór upłynął na nocnych pogaduchach. Coyotus nie wyspał się zbytnio bo od trzeciej nad ranem ptaki zaczęły koncert... a o tej porze roku to raczej ptasi hałas a nie harmonijne trele.
Ale śniadanko już w dobrym nastroju.
Powoli zaczęły pojawiać sie kolejne osoby . Bruus, Tomek, Robert
Przyjechali Kamil z dziewczyną.
Za domem rozrasta sie powoli pole namiotowe.
Zwyczajowe oglądanie motocykli. Zawsze się znajdzie nowy uczestnik albo nowy pojazd .
Zawsze coś można poprawić
Romm nawet próbował "przysposobić" do swojego zestawu przyczepkę... Wysłane Igorowi zdjęcie zrobiło lekkie zamieszanie.
| Foto by Romm |
Coyotus dba żeby Paweł był na bieżąco i płynni przechodzi na język migowy
Darek szybko przysposobił sobie znak "piwo"
Nasi chłopcy obserwują sytuacje i zajmują się synem Coyotusa- Tomkiem
Dojechali tez Tedde (Tadeusz) i Quasi (Sławek)
Dojechali Dodanowie, zadbałam o to żeby mieli i dla siebie pyszności bez glutenu i laktozy.
Niestety Dodanowie nie mogli gościć zbyt długo... pożegnani z żalem odjechali.
Zabawa trwała długo. Bawiliśmy się świetnie... nie było czasu pstrykać fotek bo trwały poważne rozmowy do rana .
Rano przyjechał Krzysiek (Zmstr) z Kinga i Natalką.
i chwila moment i wszyscy się rozjechali i znów zapadła cisza.... jakaś taka pustka.
Byleby do kolejnego spotkania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz