poniedziałek, 24 lipca 2017

II Zlot Kompani ADV Biskupice 5-7 maja 2017

 Na drugi zlot Kompani ADV w Biskupicach wyruszyliśmy z Rommem i  Teddem i po drodze Darkowej ADVce stuknął 1000 km.






Nawigacja Garmina prowadziła nas prawie w linii prostej po asfaltach , szutrach i polnych ścieżkach







Drogę mieliśmy właściwie suchą, w Ostrowcu pod sklepem zaczęło padać i tak  aż do Biskupic... momentami lało strasznie. Przemokliśmy do suchej nitki...  a nad boiskiem, które zamieniło się w błotny tor przeszkód, unosiła się  mgiełka...

 


Zajęliśmy jedną z sal i porozwieszaliśmy nasze ociekające wodą ubrania. Co za szczęście, że kaloryfery całą parą nas suszyły bo "w butach gnój".




Ubrani już w suche ciuchy poszliśmy się przywitać, popatrzeć kto już dotarł, kto biwakuje w strefie błotno szuwarowej... powoli nadszedł wieczór i piwko za piwkiem noc. Daszek nad wejściem chronił grillujących, rozmowy trwały i jakoś tak niepostrzeżenie zrobiło się rano. Mgiełka unosiła sie nad boiskiem...

i wśród jej powolnie unoszących sie oparów oglądaliśmy  motory widziane i nie widziane



lub upaprane błotem  , lub sfotografowane...





Kamillo w trakcie  próby umycia butów z świętokrzyskiego lessu



Szkoła istnieje już niestety tylko teoretycznie, uczniów już nie ma, została tylko biblioteka. Mamy cichą nadzieję, że dalsze pomysły na  nowe zaadaptowanie budynków uwzględnią nocleg i stołówkę dla grupki zapaleńców,, którzy w majowy weekend mają chęć spotkać się i pozwiedzać okolicę.



Mnich i Krzysiek ADV jak widać w wyśmienitych nastrojach



 Nadjeżdża DarekRajder na swojej "Suzanie"

i powoli zbieramy sie na objazdówkę.






Nieśpiesznie, wśród rozmów...



Panie są coraz liczniej reprezentowane... Alicja na swojej ADV ce



Przejeżdżając po lokalnych urokliwych drogach  dotarliśmy do Ujazdu gdzie zwiedziliśmy zamek Krzyżtopór









Kamillo chyba głowi sie nad tym czy wziął drona?




Żeby nie było - ja też byłam!!


DarekRajder w charakterze przewodnika naszkicowuje rys historyczny


































Zamek zachwyca... jego ogrom, ilość detali, widoków, zakamarków...






















Na pagórku widokowym  obowiązkowa wspólna fotka tym razem z drona...





W drodze powrotnej w Iwaniskach Suzana DarkaRajdera odmówiła współpracy, zakopciła zabulgotała i ani metra dalej. Kamillo i ktoś jeszcze zostali jako wsparcie reszta  pod kierownictwem Mnicha wróciła do Biskupic.



W Biskupicach przeglądy maszyn, napinania łańcuchów, regulacje itp. bo po obiedzie kolejny etap spotkania- jazda w terenie.







Suzana DarkaRajdera odmówiła wspópracy poważniej, Darek powrócił do Biskupic z Kamilem na jego maszynie. Wyglądali wyjątkowo zabawnie z racji różnicy wzrostu, zwłaszcza jak Kamil wstał z motocykla a Darek utknął zawieszony nad ziemią.... 



Pod Ostrowcem jest tor do jazdy po piachu... dzielimy sie na widzów i uczestników... jako widzowie - kawka , herbatka te sprawy.DarekRajder korzystał z ADVki  zmstr.






Po jazdach na czas podzieliliśmy sie na dwie grupy. Głowna część poleciała na kopalni krzemieni  a druga malutka (ja , jdarecki, zmstr , Tedde i Romm) polecieliśmy do Bałtowa. Tam mieliśmy czekać na resztę albo na sygnał od nich że wracają. Obejrzeliśmy miniatury zamków, zjedliśmy pizze i czekając na tarasie na telefon poczuliśmy chłód i zza wzgórz  nadciągnęła burzowa chmura... ruszyliśmy więc co koń wyskoczy do Biskupic. Zahaczyliśmy o kopalnie ale po naszych już dawno ani śladu - nie dali znać że wracają. W Ostrowcu dogoniły nas pierwsze błyskawice i krople deszczu. Przeczekaliśmy je na stacji paliw i w końcu mimo deszczu polecieliśmy do Biskupic. I znów nas zlało... do suchej nitki. I znów ociekające  rzeczy suszyły sie w salach...  co nie przeszkadzało wcale spędzić miłego wieczoru w miłym towarzystwie.
I znów nastał ranek i śniadanko (Małgosiu wielkie dzięki za przygotowania).




Pojawił się też gość specjalny nazwany roboczo Adefałem. Czuł się jak u siebie.




Suddenowie  rozbili swoje obozowisko przy przystanku. Wiata była bardzo użyteczna.





W czasie jazdy na tor terenowy Wojtkowi (3pstrzy) wypadła przednia zębatka... Greenman zauważył przelatujące coś " to chyba zębatka " i zatrzymał sie  by znaleźć i oddać zgubę właścicielowi. Prowizoryczna naprawa "na drut" była na tyle skuteczna że Zecia Wojtkowa została  przetestowana lessach aż do zmiany koloru włącznie.







Naprawa "na drut"





Uczestnicy w podziękowaniu za trud przygotowań złożyli sie "do kubeczka" i wręczyli go nie kryjącym zakłopotania gospodarzom... Zrzutka jak najbardziej uzasadniona bo praca przygotowawcza i  ogarnięcie po nas to duża praca.






Po obiedzie nadszedł czas na pakowanie i rozjeżdżanie. Taka pora to oczywiście najlepszy czas na wymianę opony. Księdzu uległ namowom jdareckiego ku zdziwieniu Romma , który nie wierzył że Darek umie coś przy motorze zrobić poza tankowaniem.




























I tym miłym akcentem spotkanie się skończyło. Po wymianie opony załadowaliśmy tłumoki na motory i do domu.. tym razem na sucho... Wracaliśmy w  grupie. Znów szutrami i polnymi ścieżkami.  Kurczak bawił się na piachu, na który reszta patrzyła mniej entuzjastycznie.  W Konarach rozjechaliśmy się . Grupa Warszawska poleciała dalej a my w towarzystwie Romma do nas..

Mimo podwójnego zlania do cna wyjazd był bardzo udany... do następnego!!!


Relacje innych uczestników:

 Przejazd terenowy Setka 

Kamillo i jego relacja 
oraz galeria zdjęć

relacja z toru DarekRajder


Księdzu i jego relacja
Film  Makubam 
Film Cichego
Blog Mnicha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz